0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Filament.io 0 Flares ×

Ja wiem, że ten blog ma inną tematykę, ale nie mogę się powstrzymać.

 

W poniedziałek zaczęła boleć mnie stopa. Nie będę wdawać się w szczegóły, w którym miejscu itp – i tak nikogo to nie obchodzi ;) Nie doznałam żadnego urazu, ot nagle zaczęło boleć, jak ruszałam nią na boki. 

We wtorek rano ból był na tyle silny, że postanowiłam udać się do lekarza, do przychodni, do której od lat należę, ale też od lat tam nie byłam, bo też po co, jak człowiekowi nic nie dolega ;)

Zarejestrowałam się, weszłam na 1 piętro, usiadłam pod gabinetem. Przede mną do mojej Pani Doktor były 2 starsze osoby. Spojrzałam na zegarek – 9.30, stwierdziłam, że dłużej jak do 10 to nie potrwa. 

O 10, kiedy już miałam wchodzić, pod gabinet podeszła kobieta w średnim wieku o kulach i grzecznie mnie zapytała:     „Czy ja mogę wejść z Panią? Tylko o coś zapytam”. Zgodziłam się, o ja naiwniaczka, żeby weszła przede mną. Jak weszła do gabinetu, to nie wychodziła dobre 20 minut, co jeszcze nie było takie złe, gorsze były te śmiechy i chichy dochodzące zza drzwi. Chciała tylko o coś zapytać, a na to wychodzi, że poszła sobie poplotkować.

W końcu, drzwi się otworzyły, wychodzi kobieta przepuszczona przeze mnie wraz z lekarką. Pani Doktor pod pachą taszczy kawę w słoiczku i batonika. Mówi: „Chwilka przerwy”. Nie minęły 2 minuty, a ze wszystkich gabinetów wychodzą lekarze mówiąc to samo i zostawiając przychodnię pełną pacjentów samym sobie.

Koniec przerwy nastąpił o 11.

Pani Doktor przyszła i wpuściła mnie do gabinetu. Zaczęłam mówić jej o swoich dolegliwościach. Nawet na mnie nie spojrzała, tylko powiedziała, żebym „smarowała stopę maścią Ibalgin Sport i do końca tygodnia przejdzie”. Na nogę zerknęła dopiero, kiedy zdjęłam but i jej pokazałam! Sama z siebie patrzeć nie chciała.

Stwierdziła, że noga jest po prostu przemęczona. Całkiem to możliwe, tylko nie oszukujmy się, ja jestem gospodynią domową, ciężkich prac nie wykonuję, to skąd to przemęczenie.. Ale uwierzyłam Pani Doktor i smarowałam grzecznie nóżkę.

Od środy było już bardzo źle, nie mogłam stanąć na stopie i kulałam, więc w czwartek, już mocno wkurzona, zadzwoniłam do innej przychodni i spytałam czy mogę przyjechać.

Moja nowa przychodnia znajduje się bardzo daleko od mojego domu, ale to mnie nie zniechęciło. Pojechałam, przepisałam się do nich i od razu zostałam przyjęta.

Pan Doktor, już w słusznym wieku, bardzo wysoki i chudziutki, przywitał się ze mną, podając rękę.

Wysłuchał mnie, poprosił o zdjęcie butów i o położenie  się na kozetkę, na plecach. Zaczął ostukiwać stopę jakimś młoteczkiem, pytał czy boli. Potem poprosił o położenie się na brzuchu, przejechał w paru miejscach palcami po moim kręgosłupie, coś wymacał i wcisnął to z powrotem :D Bolało jak diabli i nie wiem jaki w tym był sens i odniesienie do stopy, ale za pewne było potrzebne.

Potem, po wnikliwym dalszym badaniu stwierdził, że albo mam ostrogę, albo leciuteńkie zwichnięcie. „Zrobię Pani blokadę na tą stopę”. Zdziwiłam się. Podszedł z igłą, wbił mi ją w stopę od spodu, kazał leżeć kilka minut na kozetce. Jak wstałam to było mi o niebo lepiej! Już tak nie kulałam i mniej bolało. Dostałam także receptę na leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, koszt 20zł. Za zastrzyk nie zapłaciłam nic. Za tydzień idę do kontroli.

Jaki z tego wniosek? Sama nie wiem, składki płacimy wszyscy, więc dlaczego jeden lekarz odwala fuszerę, żeby tylko się pacjenta pozbyć? A drugi zaś potrafi pomóc i jednocześnie być uprzejmym?

Jak widać lekarz lekarzowi nierówny, więc szukajcie, a znajdziecie lepszego niż macie.

Nie warto się męczyć!

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Filament.io 0 Flares ×

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>